W pewnym domu zmarło dziecko
Nie nakręcała zegarka, nikt tego nie robił, nie otwierała okien, nie zrywała kartek z kalendarza, na którym pozostał marzec, do listopada. Nie marzła nocą, gdy było zimno, i kiedy zapowiedziało się lato z pierwszymi jasnymi wieczorami, nawet go nie zauważyła. Pozwoliła ogrodowi uschnąć, nie wchodziła do letniej kuchni, nie wyglądała przez okno na jezioro, choć żeby to zrobić musiałaby tylko trochę obrócić głowę. Tylko czasem opierała ręce na kolanach i składała je jak do modlitwy
A gdyby ktoś palcami pstryknął i zabrałby rozpacz? Schował ją i powiedział, że już nie będzie nigdy dla ludzi dostepna. Czy byśmy bez niej przetrwali? Gdybyśmy tak nagle zatracili zdolność do tego, że w chwilach niewyobrażalnej beznadziei robi nam się tak bardzo wszystko jedno. Wszystko jedno sprawia, że wszystko da się znieść. Że umiemy na pewien okres postawić się obok świata.
Potem powracają siły. I choć już nigdy nie będzie jak dawniej, choć skóra zrobiła się grubsza, choć łez jest już o wiele mniej, choć trudniej jest się wzruszyć, choć bólu nie da się zapomnieć
mamy Potem. I choć Potem jest do dupy, powoli znów zaczynamy je kochać.
Pewnego dnia, gdy była już zima, nakręciła zegarek. Długo patrzyła na wskazówkę, by upewnić się, że znów odmierza minuty. Przebrała się, rozczesała włosy i upięła je, otrzepała błoto z butów i zaczęła drzeć poduszki i kołdry zmarłej. Rozrzucała pierze po ogrodzie tak długo, aż ostatnie piórko spłynęło na ziemię i osiadło na błocie.
Zawsze jest Potem.
Fragment pochodzi z ksiązki Zsuzs'y Bank "Pływak", wyd. Czarne, Wołowiec 2005.
--
Blunt, I know.
My Gallery: [link]
--
Only a fool looks for logic in the chambers of the human heart.
--
a man sticks his fingers inside of his mouth
the words are stuck in there
he fishes them out
whispers and mumbles, statements and verse, curses and love songs
for nobody else
--
who can answer that question?
Previous PageNext Page